Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubieńcy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 kwietnia 2018

Brzoskwiniowy efekt na policzkach, jak uzyskać?

Każda zmiana niesie za sobą coś nowego, wiosna wprowadza nowe trendy na wielu płaszczyznach. Odświeża naszą garderobę, wprowadzając lekkie materiały o jasnych barwach. Zmusza do większej aktywności fizycznej, wprowadza w naszą dietę więcej warzyw czy motywuje do picia większej ilości wody. Moimi inspiracjami na sezon letni są naturalne materiały takie jak wiklina czy len, ale również naturalny makijaż. Bardzo się cieszę, że kryjący trend makijażowy wraz z matem na ustach znikają. Był to trend zakrywania naturalnego piękna. Na ich miejsce w mojej kosmetyczce trafia delikatny rozświetlający podkład, który wkrótce zostanie zastąpiony kremem BB oraz produkty, które nadają świeżości oraz blasku. Nigdy nie byłam fanką silnego konturowania twarzy, więc teraz nie będzie mi tego też brakować natomiast zawsze używałam rozświetlaczy, teraz z dodatkiem róży goszczą na mojej twarzy częściej.






Miesiąc kwiecień, to czas w, którym można skorzystać z promocji kosmetycznych, w ten też sposób nabyłam kilka nowych produktów rozświetlających. Moja miłość ostatnich dni to Skin kiss od Revolution, wybrałam kolor peach kiss, ponieważ najlepiej pasuje do mojej karnacji i jest bardzo wakacyjny. Zaczynając od cudownego opakowania, które mnie urzekło w kolorze rose gold, z bardzo dużym lusterkiem, po sam produkt o bardzo dobrej konsystencji, z którą można wdzięcznie pracować. Produkt w kamieniu nie jest o kredowej ani mokrej konsystencji, bardzo dobrze stapia się ze skórą dając efekt zdrowego połysku z dodatkiem brzoskwiniowego koloru na policzkach. Podobny efekt proponuje marka AA z kolekcji Wings natomiast w tym przypadku, efekt jest o wiele bardziej matowy. Z tej serii mam zarówno róż jak i bronzer, produkty te mają bardzo silną pigmentację. Bardzo łatwo więc o nałożenie zbyt dużej ilości produktu. Jeśli chodzi o trwałość to jest bardzo typowa do produktów z średniej półki. Natomiast w połączeniu z opalona skórą latem będą idealnym praktycznie niewidocznym dodatkiem. 






wtorek, 26 września 2017

Co koniecznie musisz zrobić tej jesienni?

Jesień jest moją ukochaną porą roku, uwielbiam przygotowywać się do czegoś.
Mając cel, który się nie ubłagalnie zbliża czuję że lepiej. Całkowity luz i brak presji czasu rozleniwia mnie i odbiera chęci do wstawania rano. Pomimo zmęczenia czuję ogromną satysfakcję, gdy daję z siebie wszystko. A moje projekty kończą się sukcesem.


Moja miłość do planowania i wypełniania czasu wolnego rozwija się. Obecnie nie zatrzymuję się tylko na terminarzu, przenosi się na pewnego rodzaju listy życzeń. Będąc sama dla siebie królikiem doświadczalnym odkryłam, że sprawy, które zapisałam na kartce papieru szybciej realizuję.
Nie tylko chodzi o to, że widzę daną pozycję i dążę do niej ale raczej o to że wyciągam swój pomysł na światło dzienne. Zapisując go na liście jestem pewna, że musi nadejść dzień w którym skreślę punkt i przejdę do następnego. Z miłości do jesieni, planowania, aktywnego spędzania czasu oraz robienia list tworzę 10 rzeczy do zrobienia tej jesieni. Czynności i rzeczy, które sprawią wam przyjemność i wprowadza w jesienny klimat. Ostatni punkt pozostawiam do indywidualnego wypełnienia. Miłego popołudnia.




środa, 23 sierpnia 2017

Ulubieńcy czerwca i lipca!

Okropnie ciepłe wakacyjne miesiące za nami, chodź upały w tym roku są wyjątkowo nieznośne patrzę w kalendarz, wiem że będę tęsknić a jednocześnie czekam na jesienne dni.
Tymczasem ulubieńcy część druga czas start!
- Bannana puder od wibo
Bardzo długo czekałam na ten produkt, nie potrafię zrozumieć dlaczego przez tyle miesięcy nie miałam dostatecznie dużo szczęścia żeby na niego trafić. Kiedy moja nadzieja została już kompletnie pogrzebana i pogodziłam się z faktem, że nie będzie mi dane wypróbować tego produktu. Trafiłam na sporą dostawę tych oto pudrów. Produkt ten robi wciąż spore zamieszanie w sieci, polecany, uwielbiany przez wiele kobiet. Ja również dopisuję się do tej długiej listy. Dodam tylko, że jest najlepszym matującym, wygładzającym i lekkim pudrem jaki kiedykolwiek miałam. Obecnie poczyniłam zapas i nie zamierzam się z nim rozstawać na długi czas.


- Szampony to dla mnie prawdziwa udręka. Jestem posiadaczką długich włosów. Nierzadko budzę się bez objętości jakbym ich wcale nie umyła ubiegłej nocy bądź z grzywą nie do opanowania. Możliwe, że jestem sama sobie winna testując wciąż to nowe produkty. Podążam za stwierdzeniem;
''Kto szuka nie błądzi'', więc w ostatnich miesiącach kupiłam coś na ''wzmocnienie'' z Herbal Care. Jestem naprawę zadowolona jak na razie, moje włosy są lśniące, pełne objętości. Czy mniej wypadają, chyba nie, nie zadziałał w tą stronę. Natomiast mam poczucie dobrze umytych włosów i objętości. Z tej serii znajdziecie więcej zapachów o różnych właściwościach. Jeśli myślicie, że zapach jest okropny, babciny to jesteście w ogromnym błędzie. Pachnie trochę ziołami a trochę świeżością ale nie jest na tyle intensywny by czuć było to na odległość. Myślę, że za cenę 10 zł warto spróbować, może sprawdzi się tak samo dobrze jak i u mnie.


Kolejne produkty to nowe peelingi, w których jestem zakochana. Rzadko się zdarza, że otrzymuję taki efekt jaki zapowiada producent na opakowaniu. Aby uwierzyć musisz spróbować. Ja zrobiłam tak; przeczytałam jakie działanie ma produkt, następnie zgodnie z instrukcją użyłam i otrzymałam dokładnie taki efekt jaki zapowiadał producent. Dodatkowo systematyczne używanie, potrafi zdziałać cuda. Wygładzona, sprężysta skóra. redukcja cellulitu po miesiącu widzę taką różnicę, że sama nie wierzę ale to naprawdę działa. Dodatkowo cudowny zapach oraz wyrównanie kolorytu skóry. Po letnim szarżowaniu na słońcu przyda ci się na pewno jedno opakowanie.


Suche szampony to hit każdego lata. Noszę go zawsze ze sobą, chodź lekko wysusza to i tak nie powstrzyma mnie to przed używaniem w okresach letnich. To opakowanie kupiłam w DM i ma wrażenie, że ma bardziej intensywny zapach niż te kupowane w Polsce ale może to tylko złudzenie. W letniej torebce oprócz suchego szamponu częstym bywalcem był ten oto balsam do ust. Dostałam go w prezencie urodzinowym i od razu wiedziałam, że się polubimy. Piękne opakowanie lekko w francuskim stylu, cudowny zapach oraz wysokie nawilżenie.



Na koniec nawiązując do części pierwszej letnich ulubieńców jest tam mały przenośny głośnik. Jak na swoją wielkość jest bardzo głośny, dodatkowo ma cudowny look. Nie wyobrażam sobie dnia bez muzyki a dzięki temu kompaktowemu głośnikowi nie muszę się przejmować ciszą. Na rynku jest obecnie ogromny wybór jeśli chodzi o taki sprzęt, mój model jest również dostępny w większej wersji.


czwartek, 22 czerwca 2017

Ulubieńcy maja

Kolejny szalony miesiąc za mną, przez sporo podróży majowych w tym poście wylądowały podróżne ulubione rzeczy, dosyć późno ale są!
Plecaki to trend ostatnich sezonów, mierzyłam dosyć sporo różnych fasonów ale nie znalazłam takiego idealnego dla minie aż do teraz. Stravidivarius okazał się być dla mnie łaskawym i stworzył plecak wymarzony. Czarny z satynowego materiału ze srebrnymi zamkami a jak by tego było mało to z subtelnym kwiatowym haftem. Jest na bardzo cienkich uszkach ale wygodny. Spisał się w tym miesiącu podczas wyjazdu do stolicy oraz Paryża. Takie małe miejskie plecaki są świetnym rozwiązaniem podczas zwiedzania. Obecnie nie wyobrażam sobie wyjazdy bez tego plecaka, zachwycający jest fakt że mimo małych wymiarów jest pojemny.


Bronzer ten kupiłam w czasie wyprzedaży w rossmaann początkowo nie z myślą o sobie. Ostatecznie bardzo się cieszę, że go mam ponieważ jego odcień idealnie pasuje do mojej karnacji. Jest dosyć ciemny więc raczej bardziej pasuje do skóry oliwkowej. Bardzo ładnie się rozprowadza, ma dużą pigmentację i długo się utrzymuje na skórze. Na portalach społecznościowych zauważyłam bardzo duży popyt na ten produkt w ostatnich tygodniach, wcale się nie dziwię bo jest świetny. Powracając do tematu niezbędników podróżnych jest idealny do szybkich i lekkich makijaży wyjazdowych. Koniecznie muszę wspomnieć o przesłodkim opakowaniu mimo, że kartonowym bardzo wytrzymałym, kilka razy spadł mi ale opakowanie tak świetnie amortyzuje - nic się nie stało!


Do zakupów z NYX Cosmetics przygotowywałam się dosyć długo, wiązało się to z wyjazdem do stolicy gdzie znajdziecie malutki ale firmowy sklep NYX. Pomimo tego, że potrzebowałam wielokrotnie produktów tej marki nie kupiłam ich w szafach duglasa. Miałam cel żeby jechać do firmowego punktu i tam własnie zrobić zakupy. Maj okazał się miesiącem gdzie udało mi się to zrealizować a szczególnie cieszę się z bazy pod brokat wyczekiwana od miesięcy okazała się naprawdę wspaniałym produktem! Bardzo dobrze rozprowadza się, jest trwała oraz nie wyczuwalna na twarzy a świetnie łączy się z brokatem na długie godziny. Myślę, że to nie tylko ulubieniec ale również niezbędnik już trwających festiwali czy letnich imprez.
Co do produktów do brwi jestem niezmienna od lat kiedyś używałam tylko kredek teraz tylko cieni tym razem mam zastępstwo znów idealne na wakacje i szybkie wyjazdy. Mascara koloryzująca bardzo łatwo modeluje brwi, nadaje im naturalnego ale wyrazistego wyglądu i znów jest trwała za ok 30 zł w NYX.
Owe rzęsy można by nazwać ulubieńcem wśród ulubieńców, gdyż zostały mi polecone przez sprzedawcę w sklepie new look jako podobno ulubieniec klientek, pomyślałam dlaczego nie i sama kupiłam. Pomimo tego, że nie jestem zwolenniczką tego typu rzęs muszę przyznać ze bardzo ładnie wyglądają. Co ważne dla minie, łatwo się je aplikuje więc są dobrym produktem dla początkujących.
Są elastyczne i szybko dopasowują się do oka. Ulubieniec majowy na specjalne okazje, na prawdę godny polecenia.



Fale ciepła pchają moje myśli coraz bardziej w stronę idealnego ciała na wakacje, postanowiłam więc jeszcze bardziej zadbać o swoje ciało i wspomagać peelingi masażem tą własnie szczoteczką. Efekty po miesiącu są naprawdę spore, wyrównana napięta skóra zachęca do dalszych działań. Moją sztukę dostałam w zestawie z depilatorem, lecz myślę że możecie znaleść takie również osobno bądź bardzo podobne. 

sobota, 3 czerwca 2017

Śniadania na trawie.

Kiedyś myślałam, że każdy wolny weekend to konieczność. Nawet nie pomyślałam przez chwilę jak to jest, gdy w weekendy czeka na ciebie praca, szkoła czy inne koniecznie do zrealizowania projekty na wczoraj. Wówczas piątek wcale nie zwiastuje wolnego a sobota nie kojarzy się ze dłuższym spaniem rano. Zaczęłam wiec doceniać bardziej wolne weekendy, realizować swoje male rytuały dnia wolnego, czerpać radość z drobnych spraw i po prostu odpocząć.
Każdy pomysł jest dobry, wiosna i słoneczne dni zapraszają mnie do wyjścia na zewnątrz. Potrzebuję kontaktu z naturą. Dla mnie bardzo relaksujące są prace w ogrodzie, totalnie zapominam o wszystkim z czym borykam się na co dzień. Zapach świeżo skoszonej trawy, kawy czy świeże owoce z tym kojarzę właśnie wolne od codzienności i dużego miasta letnie dni.


Śniadania na trawie, wcale nie daleko od zgiełku miasta. Pomimo ograniczonego czasu, a raczej braku w ostatnich tygodniach zainicjowałam pomysł śniadań na trawie w pobliskim parku. Idealne rozwiązanie dla każdego, liczą się tylko chęci. Godzina o poranku na świeżym powietrzu, poranne słońce bardzo napędza do działania, motywuje i dodaje chęci do robienia więcej i więcej.



poniedziałek, 8 maja 2017

Kwiecień ulubieńcy.

Kwiecień, zastanawiam się kiedy ten miesiąc minął i ile się działo. Ulubieńcy stają się chwilą co miesięcznej refleksji. Chwilą na wspomnienie, zaplanowanie kolejnego miesiąca oraz możliwością docenienia tego co już zrobiłam. Dosyć dużo eksperymentowałam z kosmetykami i popadałam w drobne uzależnienia kofeinowe. Zaczynamy!


Gąbeczki blend it, o zakupie myślałam już bardzo dawno. Czytałam i oglądałam różne opinie na ten temat, w końcu udało mi się złożyć większe zamówienie i miałam okazję używać tej gąbki do makijażu. Co mnie zachwyciło to to że jest bardzo bardzo miękka a po namoczeniu strasznie rośnie. Tak jej wielkość chyba najbardziej mnie zaskoczyła, jest niesamowita. Nie dostrzegam natomiast innych różnic pomiędzy ta gąbeczką a tą z real techniques. Zakochałam się również we wzorach,  nie są to zwykłe kolorowe gąbki! Mają prześliczny marmurowy wzór w 3 wariacjach; czarno-biała, brzoskowiniowo-biała oraz mój typ szaro-biały.


Kwiecień był miesiącem typowo makijażowym, czy to przez wysyp promocji w drogeriach bądź potrzeba eksperymentu na wiosnę? Strasznie polubiłam bronzery i rozświetlacze. Między innymi kupiłam tą paletkę z Wibo do konturowana. To co jest zaskakujące to pigmentacja produktu, podczas pierwszego użycia nałożyłam stanowczo za dużo. Rada; uważajcie podczas nakładania, bardzo szybko można przesadzić. Pierwszy kolor nie do końca jest moim odcieniem, natomiast nr.2 rozświetlacz jest wspaniały, pięknie prezentuje się po nałożeniu ma ciepły odcień złota i używam go bardzo często. Ostatni kolor 3 sama nie wiem czym jest, może różem złamanym brązem. Na zdjęciu odcień wygląda całkowicie inaczej niż w rzeczywistości nie zmienia to faktu, że używam go najmniej. Oprócz wspaniałej pigmentacji produkt jest bardzo wytrzymały, utrzymuje się na twarzy cały dzień, zestaw ten nie ma delikatnie kremową konsystencje z czego wynika duża trwałość oraz brak osypywania się.




O mojej fascynacji do apaszek wspominałam już w poprzednim poście, tutaj też się pojawiają, ponieważ najczęściej towarzyszyła mi w tym miesiącu, chroniąc mnie przed strasznie zmienną kwietniową pogodą. Stałam się również szczęśliwą posiadaczką sławnego i niezastąpionego kleju do rzęs. Nie jestem pewna czy to nowy produkt na liście Rossmanna, gdyż wcześniej nie potrafiłam go tam znaleść, teraz mam kupiłam bez problemu stacjonarnie. Makijażowy kwiecień to nie tylko zachwyt rozświetlaczami czy bronzerami ale również trendem, którym są perełki doklejane w okolicach oczu. Naprawdę dają one bardzo nietypowy efekt i dopełniają nawet codzienny niezobowiązujący makijaż.
W kwietniu wypiłam również bardzo dużo kawy i słuchałam więcej niż zwykle muzyki, poniżej kilka propozycji do przesłuchania;
1. LP - When We're High
2. The Chainsmokers & Coldplay - Something Just Like This
3. The Chainsmokers - Inside Out (Audio) ft. Charlee
4. Chayenne - Nobody Like U

piątek, 5 maja 2017

Dodatki na lato 2017.

Myśląc perspektywicznie o nieuniknionym  postanowiłam działać szukając się do zakupów - dodatki  na lato. Ilość miejsc, w których mogę znaleźć absolutne minimum na ten sezon troszeczkę mnie przytłacza. Postanowiłam skupić się na ulubionych miejscach ze swojej listy. Postawiłam na zakupy w ,sieciówkach, mam pewność, że za kilka miesięcy dodatki, które teraz są hitem wylądują w najlepszym wypadku na dnie szafy.
Jednym z niezbędnych dodatków, są kolczyki XXL. Wielkie koła, imitacje kwiatów czy owoce - największe znaczenie w tym trendzie jest wielkość. Wszystko co ogromne, zwisające jest hitem. Jeden akcent biżuterii ma dominować eliminując pozostałe i nadawać charakteru całości. Trochę sceptycznie podchodzę do gigantycznych motywów zwierzęcych czy roślinnych. Jednak koła to coś co kupię na pewno. W sezonie jesień zima nosiłam już kółka w mniejszym wydaniu, wyglądały interesująco. Ciekawym rozwiązaniem jest noszenie różniej wielkości kolczyków, to nadaje wyrazu i smaku stylizacji.

 Zdjęcie 1 KOLCZYKI Z CHWOSTAMI z Zara                      Zdjęcie 1 KOLCZYKI W KSZTAŁCIE OBRACAJĄCYCH SIĘ KÓŁ z Zara

                              Zara 59,99                                                               Zara 59.90


         Długie kolczyki - Złoty - ONA | H&M PL 1                         

                       H&M 39,90                                                          Bershka 29,90


Apaszka łamane przez szalik ukochana część moich stylizacji idealne dopełnienie. Gigantyczne szale w sezonie zimowym to totalny niezbędnik jednak wiosna była dla mnie zawsze problematyczna.
Z całego serca nie znoszę cieniutkich szalików kolorowych wiosennych zwiewnych i kiczowatych. Niestety są wszędzie to taki prosty i okropny zamiennik tego perfekcyjnego ogromnego zimowego szala. Buntuję się i nie noszę ich, ten sezon jest dla mnie odkryciem, błogosławieństwem. Uwielbiam wszelkiego rodzaju małe apaszki, bandany wszystko co dosyć ciasno wiązane na szyi jest hitem!

           

                                                                         Zara 39,90


                          

                                                              Becksöndergaard 64,00

Kapelusze. Kolejna miłość, hit sezonu letniego, niezbędnik. Każdego sezonu podoba mi się coś innego. Duże plażowe kapelusze, małe miejskie, słomkowe czy łączenia materiałów.  Na rynku jest ich naprawdę dużo na rynku.Zauważyłam, że bardzo popularne są te zrobione z łączonych materiałów. Sama kupiłam w tym sezonie już taki i nie mogę się doczekać kiedy będzie w ciągłym użyciu.

             Kapelusz słomkowy - Naturalny - | H&M PL 1H&M 39,90
                                                                                                   Kapelusz słomkowy - Naturalny - ONA | H&M PL 1
                                                                                 H&M 49,90


Zdjęcie 1 KAPELUSZ Z RAFII z Zara Zara 89,90














poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Mizon

Ostatnie tygodnie przepełnione zmianami, nowymi postanowieniami sprawiły, że rozpoczynam swoją przygodę z testowaniem nowych produktów. Stara kosmetyczka przepełniona tymi samymi markami od lat strasznie ogranicza. Metodą małych kroków znalazłam kosmetyki marki Mizon. Zainteresowana nieznanym produktem o dosyć prostym eleganckim opakowaniu postanowiłam skusić się na początek na maseczki do twarzy. Po zimie każda z nas szuka odświeżenia, rozjaśnienia odrobiny wiosennego blasku. Makijaż to nie wszystko więc należy sięgnąć po produkty aktywnie działające na naszą skórę.


Marka Mizon powstała w 2000 roku, te koreańskie kosmetyki cechują się innowacją oraz nowoczesnymi technologiami. Na ich stronie internetowej przeczytałam, że posiadają 16 patentów w dziedzinie produkcji kosmetyków. Mizon tworzy receptury, które są łagodne nawet dla wrażliwej skóry. To co wyróżnia tą markę to - że kosmetyki zawierają niespotykane oraz nietradycyjne składniki. Coraz bardziej już popularny ekstrakt ze śluzu ślimaka regeneruje, spowalnia procesy starzenia się skóry, chroni przed działaniem czynników zewnętrznych i ujędrnia. Rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry. Znalazłam go właśnie w produktach Mizon, dodatkowo szereg ekstraktów roślinnych, których celem jest przede wszystkim spowalniać procesy starzenia, nawilżać, eliminować wolne rodniki czy poprawiać kolorytu i napięcie skóry. Znalazłam ekstrakt z zielonej herbaty, aloesu czy papai. W ofercie marki Mizon znaleźć można słynne maseczki w płachcie, którą testowałam. Ale również kremy do twarzy, toniki, olejki do demakijażu i mycia skóry, serum czy kremy BB. Tym razem postawiłam na cytrynową kurację rozjaśniająco- wybielającą. Pierwsza z maseczek w płachcie ma za zadanie rozjaśniać cerę, dodać blasku i wzmocnić skórę. Jest w bawełnianym, dosyć grubym płachcie. Podczas wyciągania z opakowania czułam, że jest dobrze nasączona i nie obawiałam się rozerwania podczas otwierania maski. Co do stopnia dopasowania otworów na oczy czy usta  jest standardowy, w moim przypadku zawsze mam za małe otwory na oczy. Natomiast miejsce na nos jest odrobinę większe w porównaniu do tymi ze skin79. Produkt rzeczywiście znacznie rozjaśnił moją skórę, miałam również uczycie nawilżenia i blasku. Nie jest to maska, który ma działanie rozgrzewające czy chłodzące, więc w czasie który miałam ją na twarzy nie przeżyłam dodatkowych przyjemności. Cały efekt jest po a efekty w stopniu zadowalającym. Myślę, że następnym razem zamówię kilka sztuk żeby sprawdzić jak działa przy systematycznym stosowaniu.


Kolejna sztuka to skoncentrowany cytrynowy odżywczy zestaw o dosyć nietypowym sposobie aplikacji. Po wymieszaniu dwóch saszetek maseczki można nanieść ją ręcznikiem na twarz lub zanurzyć na kilka sekund twarz w misce z maseczką. Ja wybrałam drugą bardziej efektowną metodę. Po wymieszaniu produkty bardzo mocno się pienią,wręcz buzują wchodząc w reakcję podczas zanurzenia twarzy czułam jak gdyby produkt automatycznie wchłaniał się w skórę. Po połączeniu składników - maskę można porównać do wody gazowanej z dodatkiem sody oczyszczonej i soku z cytryny. Samo spektakularne nakładanie jest niczym w porównaniu do efektów natychmiastowych po. Perfekcyjnie zmatowiona, wygładzona, delikatnie wybielona i ściągnięta skóra - dostałam więcej niż oczekiwałam za około 15zł. Produkt jest zachwycający, na pewno zamówię kolejne sztuki.
Podsumowując dwie maski marki Mizon, cytrynowa kuracja nr.2 oczarowała mnie swoją konsystencją, sposobem aplikacji a przede wszystkim natychmiastowymi efektami. Otrzymałam od marki Mizon wszystko co producent zagwarantował, dodatkowo wysoką jakość produktów a w składzie skoncentrowane ekstrakty roślinne, przeznaczone są również do skóry delikatnej skłonnej do alergii.





piątek, 14 kwietnia 2017

Co mnie motywuje?

W tak okropną pogodę, poszukuje silnej motywacji do pracy! Brak pomysłów na realizację swoich planów sprawia,  że z dnia na dzień stan się pogarsza. Okazuje się, że najgorsza jest niemoc. Nie brak czegoś materialnego tylko brak chęci do działania.
W ostatnim tygodniu miałam okazję uczestniczyć w szkoleniu motywacyjnym, co prawda realizacja w zakresie najczystszej teorii, która zazwyczaj nie jest motywująca. Tym razem wyciągam wnioski.



Nie jestem w tym sama ( to stwierdzenie samo w sobie jest motywujące, przecież nie lubimy być w czymś sami...)  według badań ponad połowa ludzi czerpie motywacje ze wzorców. Świadome działanie w którym przed publicznością stawia się jednostkę, która osiąga sukcesy bez znaczenia na jakim podłożu. Widownia widząc  ''człowieka sukcesu'' zadaje sobie pytanie, a Ja? przecież też potrafię! Minusem tego wpływu jest fakt, że w momencie gdy wzór znika z pola widzenia, motywacja przyjmuję tendencje spadkową. Motywować możemy się również sami - wewnętrznie. Poprzez realizowanie siebie swoich wewnętrznych pragnień sprawiających nam radość, nazywana samorealizacją. Jeśli to nie wystarcza a bardzo często tak jest, następuje proces motywowania zewnętrznego, który jest po prostu nagrodą za wykonane zadania. Najprostszym przykładem jest praca i co miesięczne wynagrodzenie. Sama zaczęłam stosować metodę ' kija i marchewki ' Wyznaczam jasno ukierunkowany cel dokładnie umiejscowiony w czasie z określoną nagrodą za realizację.



Czy pomaga? Termin mojego eksperymentu jeszcze się nie zakończył ale czuję jego działanie codziennie. Skupiam się, na myśleniu o wyznaczonych zadaniach, rozplanowuję je, czuję presję czasu przez co krok po kroku realizuję je. Co do nagrody, to nie musi być wielka rzecz, na mojej liście są sprawy które i tak zrealizowałbym bez okazji lecz, gdy stają się nagrodą odczuwam słuszność dokonanego zakupu a przedmioty którymi się otaczam posiadają małą historię. Nowy zegarek, kolejny kubek do kompletu, kolejna szminka, para butów czy kawa w ulubionej kawiarni to wszystko może stać się nagrodą za wykonane zadania.
Muzyka oficjalnie  uznawana za motywację wewnętrzną, sprawia nam radość. Jednocześnie motywuje do działania i nagradza. Samo działanie muzyki na mózg człowieka jest fascynujący, tutaj znajdziecie cały artykuł w focus na ten temat. Od jakiegoś czasu delikatnie zdaję sobie sprawę z obecnej melomani. Obecnie nie znajdziecie wielu informacji na ten temat, ale jest to zjawisko coraz bardziej obecne i powszechne polegające na umiłowaniu muzyki. Na koniec fragment z artykułu powyżej oraz to czego słucham w tym tygodniu. miłego dnia.






"JESTEŚ TYM, CZEGO SŁUCHASZ
Brzmi to trochę jak kiepski horoskop, ale podstawy ma jak najbardziej naukowe. Od niedawna jesteśmy w stanie powiedzieć, jakimi cechami charakteryzują się fani poszczególnych gatunków muzyki. Wszystko dzięki Adrianowi Northowi i jego współpracownikom z Heriot-Watt University w Edynburgu. Przebadali oni 36 tys. osób i aż 104 gatunki muzyczne.
Ustalili, że:
Fani ROCKA I HEAVY METALU – są łagodni, kreatywni, mają niską samoocenę i skłonności do lenistwa
Fani BLUESA – mają wysoką samoocenę, są kreatywni, łagodni i spokojni
Fani JAZZU – mają wysokie poczucie własnej wartości, są kreatywni i swobodni
FANI MUZYKI KLASYCZNEJ – kreatywni introwertycy z wysoką samooceną
Fani HIP-HOPU – mają wysoką samoocenę
Fani COUNTRY – są pracowici, nieśmiali i konwencjonalni
FANI OPERY – są kreatywni, bardzo delikatni i mają wysoką samoocenę
Fani POPU - pracowici i konwencjonalni
Fani DANCE – są kreatywni i niedelikatni
Fani SOULU – są kreatywni, łagodni i spokojni
Fani REGGAE – leniwi, towarzyscy, łagodni, spokojni i wysoko się cenią ."

Źródło:http://www.focus.pl/czlowiek/masaz-mozgu-czyli-jak-dziala-na-nas-muzyka-10859?strona=1