środa, 28 marca 2018

Idealne loki na wiosnę z Remington Prolux.

Fale czy loki to jedna z tych propozycji, które są często bardzo pożądane przez kobiety, szczególnie wiosną czy latem. Nadają objętości włosom oraz są bardzo kobiecym rozwiązaniem. Sprawdzają się zarówno na wieczorne wyjścia, jak i na co dzień. Świetnie modelują kształt twarzy, oczywiście należy uważać przy doborze ich rodzaju, aby nie odebrać sobie urody tylko ją dodać. Kiedyś loki były jedną z najmodniejszych fryzur dla kobiet, utożsamiano je z zadbaniem, zamożnością i seksapilem. Dziś kojarzy mi się z dużą ilością  wolnego czasu, przecież burzy loków nie zrobi się w 5 minut, więc przede wszystkim czas, umiejętności oraz cierpliwość.





Sama uwielbiam wszelkiego rodzaju fryzury, bardzo często goszczą one na mojej głowie.
Próbuję różnych metod, aby uzyskać wymarzony efekt, tym razem wałki termiczne od Remington.
Podoba mi się w nich to, że oddają ciepło w sposób równomierny, a nie tak jak w przypadku
lokówki, gdzie łatwo o poparzenie i zniszczenie włosów. Do marki Remington, jako producenta oferującego od lat najwyższej jakości urządzenia do stylizacji włosów mam ogromne zaufanie. Wierzę w skuteczność tych produktów, ale także w pełne bezpieczeństwo. Mam natomiast obawy jaki efekt uzyskam na swoich włosach, ponieważ są bardzo odporne, jeśli chodzi o zabiegi termiczne, lecz nie zamierzam się poddawać.






Główne cechy to:

  • 20 welurowych wałków ułatwiających nawijanie włosów – 8 średnich (25 mm) i 12 dużych (32 mm)
  • Nowy, innowacyjny kształt klipsa
  • Technologia Dual Heat – nagrzewanie wałków i klipsów w 90 sekund
  • Kompaktowa obudowa- łatwość przechowywania
  • Pokrywa ochronna
  • Łatwiejsze przechowywanie, dzięki możliwości owinięcia kabla
  • Ceramiczne, nagrzewające się klipsy
  • Wskaźnik włączenia

Jako kobieta zwracam dużą uwagę na wygląd urządzenia, producent postawił na bardzo delikatne kobiece kolory, mowa o bladym różu oraz lilli. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest również miejsce na schowanie kabla zasilania, dzięki temu po użyciu nie przeszkadza w przechowywaniu. Może więc stać się ozdobą na toaletce. Składa się z 20 welurowych wałków – 8 średnich (25 mm) i 12 dużych (32 mm). Taka ilość wałków wystarczy na długie włosy. Ja natomiast uwielbiam używać mniejszych wałków, ponieważ dają efekt mniejszego skrętu, na czym mi zależy.




Po włączeniu urządzenia wałki niemal natychmiast zaczynają się nagrzewać. Czekam około 3 minut, aby solidne nabrały ciepła i rozpoczynam nakładanie na włosy. Ogromnym plusem wałków PRO luxe jest to, że są niesłychanie lekkie. Po nałożeniu na głowę są praktycznie niewyczuwalne, nie sprawiają dyskomfortu, nie dają uczucia ciężkości.




Poza tym są to termo-wałki, które nie parzą ani palców przy ich nakładaniu na pasma, ani skóry głowy. Warto zwrócić uwagę na klipsy, które także się nagrzewają i tym samym pomagają w lepszym skręcie włosów. Klipsy są bardzo łatwe w zastosowaniu, nie łamią i nie rwą włosów. Wałek pokryty specjalnym czarnym welurowym materiałem zabezpiecza także przed ześlizgiwaniem się z niego klipsa. Według zaleceń producenta wystarczy trzymać je ok 5 min na głowie, natomiast ja zawsze czekam troszkę dłużej. Zazwyczaj do chwili, aż przestają oddawać ciepło. Jeśli chodzi o czas to niestety jest podobny do tego jak używam lokówki.
Loki wychodzą bardzo ładnie, delikatnie kobieco i naturalnie. Będę ich używać zapewne bardzo dużo latem, teraz w sezonie przejściowym, gdzie moja fryzura musi wytrzymać pod różnymi nakryciami głowy pozostaję przy lokówce.

poniedziałek, 19 marca 2018

Nawilżenie na wiosnę z Oriflame Tender Care

Od jakiegoś czasu moim numer jeden, jeśli chodzi o pielęgnację ust, są produkty marki Eos. Ulubionym smakiem jest miętowy, niezależnie od pory roku, natomiast jak z każdym kosmetykiem zdania są podzielone. Przeczytałam ostatnio sporo komentarzy negatywnych na temat produktów Eos, z racji tego, postanowiłam podzielić się z Wami produktami, których używałam kiedyś.


Zafascynowana moimi początkami zakupów przez internet, zamawiałam sporo produktów kosmetycznych z Oriflame. Dopiero teraz pochylając się nad tą marką dowiedziałam się, że swoich początków firma sięga 1967 roku. Co bardziej mnie ucieszyło powstała w Szwecji. Jest to od niedawna mój ulubiony kraj, więc z większą przyjemnością wracam do produktów tej marki i testuję nowe balsamy nawilżające do ust.
Mam przed sobą trzy smaki: niebieski to balsam z olejkiem z nasion borówki, różowy o zapachu różanym oraz czerwony z olejkiem z nasion żurawiny. Jeśli chodzi o zapach wszystkie pachną bardzo intensywnie, pozostają bezbarwne zarówno w opakowaniu jak i po nałożeniu na usta.

Na opakowaniu nie znalazłam szczegółowego składu produktu, natomiast na stronie internetowej, są bardzo dokładnie rozpisane wszystkie składniki, co uważam za obowiązek producenta. Naturalna formuła z woskiem pszczelim i witaminą E ma za zadanie odżywiać skórę. Dodatkowo na stronie znajduje się mnóstwo opinii napisanych przez zadowolone klientki. W porównaniu do innych dostępnych na rynku marek, moim zdaniem, ten produkt nie należy do najlepszych, kiedyś byłam zachwycona, natomiast teraz widzę więcej minusów.


Produkty nawilżają usta, lecz stopień nawilżenia nie jest dla mnie odpowiedni. Nawilżenie jest krótkotrwałe oraz  brakuje efektu wygładzenia skóry. Silny zapach może mdlić, a opakowanie w kształcie jajka nie należy do najwygodniejszych. Jeśli chodzi o wydajność, pomimo 15 ml produktu starcza na bardzo długo. Swoje pierwsze opakowanie używałam tak długo, że aż wstyd mi o tym wspominać. Skończyło się tak, że nie zużyłam produktu przed końcem daty ważności.
Jednakże zachęcam do spróbowania, pamiętajmy o tym, że każda z nas ma indywidualne potrzeby, powinna próbować wielu produktów, aż znajdzie swój idealny. Należy się dbać o małe przyjemności i poszukiwać do skutku.




czwartek, 22 lutego 2018

Barania Góra - pierwsze zimowe wejście


                                                                                                                                                                                     

Góry to magiczne miejsce pełne zachwycających widoków i przecudnej energii, co krok patrzę na coś a w głowie ciągle przechodzi jedna myśl jak tu pięknie to mantra, która co kilka kroków powraca - jak tu pięknie. Nie znam innego miejsca gdzie obcy witali by się tak serdecznie i nigdzie nie cieszę się z widoku drugiego człowieka jak na szlaku ,w górach nikt nie znajduje się przez przypadek - tam łączy nas jedna idea jeden cel - zdobyć szczyt. Nie jestem wytrawnym turystą górskim ale lubię to uczucie kiedy pokonuje swoje słabości i każdy krok chodź czasem dłuży się  jak siedmiomilowy zbliża mnie do celu.W trakcie łagodnej wspinaczki  przez ośnieżone tereny odczuwam osamotnienie ale bardzo szybko zamieniam je w przemożną siłę . W zimie nie miałam jeszcze okazji zdobywać nawet 1220 dlatego chodź od  dnia zdobycia góry minął tydzień wciąż wspomnienia są tak świeże . Widoki przyrody rekompensują trudy każdej wyprawy ale dopiero w chwili kiedy siedzę w ciepłym miejscu pod kocem. Perspektywa powrotu po zmroku nie należała do najbardziej pożądanych a cały dzień marszu po ścieżce na szerokość dwóch stóp odcisnął piętno zmęczenia. Nawet wtedy liczyło się by przeć naprzód a magia złapania dobrego kadru odeszła w zapomnienie .Góry to nie przelewki wiedzą to alpiniści i tacy weekendowi turyści jak ja dlatego  musi minąć okrągły rok bym wróciła do myśli o powrocie na południowo -wschodnią część Beskidu Śląskiego. Bliskość natury zawsze sprawiała mi radość natomiast będąc w górach czuję się taką kruchą istotą jak nigdzie indziej, podczas mojego spacerowego szlaku nie mogłam nie pomyśleć o nieżyjącym już Tomaszu Mackiewiczu i Wszystkich tych którym góry były droższe niż życie.











piątek, 8 grudnia 2017

Filmowy Grudzień, czyli lista filmów które trzeba zobaczyć na koniec roku oraz krótka recenzja Listów do M3.

W miesiącach zimowych spędzam o wiele więcej czasu oglądając filmy czy seriale. Ostatnie miesiące to czas w których kompletnie pochłaniał mnie Netflix. Mam wiele sezonów za sobą i pewnie jeszcze wiele przed sobą. Grudzień to dobry czas, aby zanurzyć się w wygodnej kanapie z kubkiem gorącej czekolady nastrajając się świątecznie przerobić cała listę świątecznych filmów.
Osobiście nie przepadam za polskim kinem, natomiast są filmy, które uwielbiam i mogę oglądać wielokrotnie. W świątecznej liście na 1 miejscu jest seria Listów do M. Pierwsza część zachwyciła mnie do takiego stopnia, że stały się moim niezbędnikiem świątecznym, być może ku zdziwieniu nie jest to Kevin sam w domu.

Znalezione obrazy dla zapytania listy do m plakaty

W tym roku, na wielkim ekranie premierowo miałam okazję oglądać listy do M 3. Mam dylemat,    co o tej części sądzić, ponieważ nie jest tak zachwycająca jak poprzednie. Dodatkowo odnoszę wrażenie, że ostatnia część jest tylko łącznikiem pomiędzy drugą a być może czwartą. To takie uzupełnienie fabuły, przygotowanie do czegoś więcej. Pomimo tego wieczór filmowy z trzema częściami to numer jeden.

Drugi strzał to The Holiday, swoją premierę miał w 2006 roku znajdziecie go dosłownie wszędzie jest nawet dostępny w pełnej wersji na Youtube. Wzruszający film o miłości, samotności z przezabawnymi dialogami, świetną obsadą oraz oczywiście świątecznym klimatem.


Kolejną pozycją miał być jeden film, który widziałam już kilka lat temu lecz podczas szukania materiałów trafiłam na drugą część Love Actually w ten sposób znalazłam dla siebie nowość do zobaczenia tej zimy wraz z wami. Pierwsza część jest niesamowicie wzruszająca, zabawna i wciągająca. Ulubiona obsada, kubek gorącej czekolady oraz ciepły koc zapewniają poprawę humoru nawet po ciężkim dniu.

Tej pozycji chyba nigdy nie przestanę kochać, bo jak można jej nie kochać albo przestać to przecież jest klasyka. Dziennik Bridget Jones zastanawiam się dlaczego ten fil jest taki popularny, dlaczego ja tak bardzo go lubię? Odpowiedź jest prosta, historia stworzona w taki sposób aby widz mógł odnaleźć siebie w niej. Każda kobieta ma problemy podobne do Bridget, każda z nas przezywała coś bardzo zbliżonego i właśnie stąd cała sympatia. Niesamowity świąteczny klimat w towarzystwie za dużych spodni, kanapy, zimowej herbaty i kilku pierników. Czekam na wasze propozycje, miłego wieczoru.

niedziela, 3 grudnia 2017

Royal Moscow Ballet


   Podobno miesiąc listopad to najbardziej depresyjny miesiąc w roku - tym bardziej cieszę się, że jest już za mną. Ubiegły miesiąc był czasem oczekiwania na spektakl Royal Moscow Ballet i upragnione Jezioro Łabędzie. Prapremiera  miała miejsce w Teatrze Bolszoj w Moskwie 4 marca 1877,
natomiast polska premiera odbyła się 30 grudnia 1900 w Teatrze Wielkim w Warszawie.
Wreszcie nastał ten długo wyczekiwany dzień, nie miałam wątpliwości, że spodoba mi się jednak nie spodziewałam się, że aż tak bardzo poruszy mnie nawet nie same widowisko jak tancerze. Sala wypełniona po brzegi w napięciu oczekiwała I aktu zaraz po pierwszych krokach tancerzy rozbrzmiały gromkie brawa ,które powtarzały się wielokrotnie w czasie trwania, zwieńczone aplauzem na stojąco. Pragnę zdementować informację o przeraźliwie szczupłych osobach będący częścią grupy baletowej, to było moje wyobrażenie tancerza jakże błędne. Przejmująca muzyka  Tchaikovsky ,stroje i cała oprawa przeniosły mnie ze smętnego listopada do innego wymiaru już zawsze będę kojarzyć ten miesiąc z czarownymi chwilami spędzonymi w objęciach Swan Lake.
 



                      




wtorek, 28 listopada 2017

Szwecja, czyli jak wygląda życie zgodne ze zasadami Hygge w Skandynawi?

Szwecja w ostatnim czasie była na mojej mapie podróży. Chodź spodziewałam się przygód, które są częścią każdego wyjazdu te kilka dni zaskoczyły mnie bardziej niż myślałam.
Do Szwecji bardzo łatwo dotrzeć samolotem ja staram się próbować zawsze czegoś nowego efektem czego była 18 godzinna podróż promem w czasie sztormu. Sam rejs wywarł na mnie ogromne wrażenie. Ryk morza, przeraźliwy wiatr i moc silników to wszystko powoduje niesamowite emocje oraz niezapomniane wspomnienia.




Chodź zasady prawdziwych Szwedów zaskakują i dla Polaków mogą wydawać dziwne za Bałtykiem są, jak najbardziej normalne. Szwecka gościnność znacznie różni się od polskiej, zrozumiałam, że moje hygge wyobrażenie jest mylne. W kraju Wikingów nie ma takiej możliwości, aby wpaść do kogoś bez zapowiedzi, każde spotkanie jest umówione i zaplanowane wcześniej.
Zaczynając od popularnej fiki po spotkania w domach, wszystko umówione. Bardzo popularną pamiątką z wyjazdu jest świecznik .
Jedną z jego funkcji jest odmierzanie czasu spotkań domowych, pierwszy raz gdy to usłyszałam, było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Czas palenia się świecy dobierany jest indywidualnie do każdego spotkania, gdy paląca się świeczka przygasa a ozdobne blaszki przestają się kręcić to znak dla gościa aby opuścił dom gospodarzy.




Białe ściany i wnętrza bardzo popularne w ostatnich czasach w Polsce są trendem skandynawskim spowodowanym małą ilością światła słonecznego w okresach jesienno zimowych tam. Szukanie sposobów na rozjaśnienie sobie mroków na zewnątrz, zakończyły się bardzo jasnymi ścianami i meblami. U nas są tylko modą natomiast tam koniecznością. Półmrok będący codziennością tam mogę przyrównać do bardzo pochmurnego dnia w Polsce.

Ciekawym aspektem jest również wygląd Szwedów. Prosty, stonowany ubiór oraz wysportowana, szczupła sylwetka. Miałam wrażenie że zimno i mrok panujące wokół nie przeszkadza im to w prowadzeniu naprawdę poukładanego i chyba szczęśliwego życia. Jedną z bardzo dobrych zasad jest jedzenie słodyczy raz w tygodniu. Jeden dzień w którym możesz zjeść ile słodkich produktów zechcesz a przez kolejne 6 dni czekasz na ten własnie dzień. Zaskakujące jest to, że taka zasada obowiązuje od najmłodszych lat.
W czasie, w którym nasz kraj podaje jak na tacy swoim dzieciom słodycze powodując nawyk spożywania cukru tam wprowadza się zasady, które rzutujące na zdrowsze życie później.

Samodzielność to kolejny aspekt, który mnie zaskoczył, najmniejsze dzieci już są jej uczone. Zaczyna się od wiązania butów czy zapinania kurtki następnie samodzielnego zarabiania na kieszonkowe aż po wyprowadzenia z domu rodzinnego w wieku 16 lat. Plusem jest to, że w całym procesie wyprowadzki z domu czy edukacji młodych ludzi bardzo pomaga państwo, dba o rozwój i dobre samopoczucie obywateli. Kolejnym przykładem jest chociażby przymusowy urlop z okresach zimowych. Głównym zadaniem takiego urlopu jest ''naładowanie baterii'', badania wykazały, że obywatele wyjeżdżający na wypoczynek w okresach zimowych, są bardziej efektywni po powrocie.
W ten sposób większość Szwedów w czasie świąt Bożego Narodzenia spędza tydzień nad basenem.
Jest to również miejsce z przepięknymi uliczkami, kawiarniami, sklepami, obiektami muzealnymi oraz świetny plan zdjęciowy, miłego wieczoru.








poniedziałek, 6 listopada 2017

Krótkie weekendowe wyjazdy jak się spakować?

Stwierdzenie, że (praktyka czyni mistrza) na przykładzie podróży sprawdza się w 100 procentach. Nic tak bardzo nie zmieniło mojego punktu widzenia jak wyjazdy, z różnych względów zaliczam się do podróżnika krótkoterminowego. Co ogranicza też zasięg moich podróży, ale dzięki dobrym połączeniom komunikacyjnym to nie jest problem. Mając na myśli weekend nie zawsze chodzi mi o piątek, sobotę czy niedzielę. Planując często tylko delikatnie uwzględniam wcześniej wspomniane dni. Pytanie dlaczego?
Po pierwsze w weekendy, jest zawsze bardzo dużo ludzi a tłok sprawia, że nie mamy szansy zobaczyć wszystkiego porządnie w skupieniu. Drugi powód to koszty, ceny wstępu do różnych obiektów, są wyższe w weekend a połączenia komunikacyjne oraz hotele celowo podnoszą ceny od piątku. Efekt jest taki, że zapłacimy więcej a zobaczymy mniej. 
Co wówczas zrobić? Weekend należy zaczynać dwa dni wcześniej, przykładowo wyruszamy w środę wieczorem a wracamy w sobotę, ważne aby kupić bilety powrotne np. na autokar w taki sposób aby wracać o nietypowej godzinie. Wracając w sobotę do godziny 15 unikniecie wysokich cen.


Pakowanie na wyjazdy to również problematyczna kwestia, obecnie pakując walizkę ograniczam się do minimum. Najważniejsza jest świadomość, tego gdzie jedziesz, co chcesz tam robić i jakie będą temperatury. Ja mam na uwadze fakt, że będę robić dużo zdjęć i chce wyglądać na nich dobrze. To jak zostanę uchwycona na zdjęciu dziś będę oglądać przez wiele lat, wspominać i nie chcę się wówczas denerwować.



Kolejnym powodem jest oczywiście działalność na instagramie lub blogu, która naprawdę zobowiązuje.
Lecz dla osób, które nie maja pobudek podobnych do moich odpowiedź na wcześniejsze pytania również jest prosta. Poświęcona godzina na dokładne zestawienie wszystkich ubrań w domu sprawi, że unikniesz stresu oraz stwierdzeń ''nie mam co na siebie założyć'' podczas wyjazdu.
Myślenie racjonalne, to też ogromny problem dla wielu osób podczas pakowania. Jeśli wiem, że jadę na 4 dni i nie planuje niczego oprócz zwiedzania to nie ma sensu zabierać np. 2 wieczorowych sukienek. Usuń myśli 'a może się przyda', średnio w 90% przypadkach nie przydaje się.


To samo dotyczy kosmetyczek, ja zazwyczaj nie mam ani czasu ani ochoty na trudne wieloetapowe makijaże, więc nie zabieram niczego oprócz totalnego minimum ( krem do twarzy, podkład, puder bananowy, tusz do rzęs, kredkę do brwi i czasami bronzer lub rozświetlacz). Dwa ostatnie produkty to ewentualność. Jeśli chodzi o pielęgnacje ciała, staram się przelewać produkty których używam do mniejszych podróżnych pojemników. Dobrym sposobem jest zabieranie również produktów, które się kończą. Zużyte puste opakowania wyrzucamy a w walizce zyskujemy wolne miejsce na pamiątki.

poniedziałek, 30 października 2017

Ciasteczka na Halloween.

 Uszczęśliwiaczem na dziś stały się przepyszne ciasteczka maślane z najprostszym przepisem na świecie zaczerpniętym wprost u źródeł starej książki kucharskiej, formę przybrały dość upiorną jednak w sam raz na wieczorne spotkanie w gronie przyjaciół.


Ostatnio jestem pod wpływem uroku serii poradników o Hygge (Signe Johansen - Hygge na szczęście, Meik Wiking - Hygge - klucz do szczęścia) odnajduję przedziwne zadowolenie w rzeczach małych szukam zwyczajności, o której mowa w duńskim sposobie życia.
Ciasteczka maślane na halloween - dlaczego nie spróbować, aby nadać jeszcze większej prostoty umieściłam je w zwykłym słoju i od kilku dni obserwuje jak w tajemniczy sposób znikają :)


Wypieki dają satysfakcję i radość, która jeszcze bardziej napędza koło chęci do dalszych zmagań cukierniczych, bowiem nie ma nic lepszego jak dom wypełniony zapachem ciasta, porannej kawy czy widoku wyrastającej baby drożdżowej w sobotni wieczór.
Ciesząc się codziennością Wszyscy stajemy się odkrywcami szczęścia.


Składniki na około 20 - 30 ciasteczek ;


- 120 g  schłodzonego masła,
- 3 łyżki cukru pudru,
- 150 g mąki pszennej,
- 1 duże jajko,
- mała łyżeczka proszku do pieczenia,

Na lukier ;

-duża cytryna
-barwniki Dr. Oetker
-cukier puder

               

wtorek, 24 października 2017

Zimna moda.

                         
                            Podobny obraz

                            Znalezione obrazy dla zapytania anthology of finnish fashion

                            Znalezione obrazy dla zapytania anthology of finnish fashion

     Kolory to coś, czego strasznie mi brakuje jesienią, to trochę absurdalne, ponieważ akurat jesień jest najbardziej barwną porą roku. Otóż kiedy przyroda pokazuje nam ferie barw ludzie przywdziewają szaro pochmurne miny i odzież wierzchnią. Jeśli chodzi o smętne miny, mogę je zrozumieć, są odzwierciedleniem wewnętrznego stanu ducha ale co do płaszczy i kurtek mówię stanowcze: "Nie!" .
Rozumiem również upodobanie do stonowanych barw, jednak to już kolejny sezon w którym projektanci zarzucają nas szarymi, fakt cudownymi swetrami, czarnymi golfami oraz grafitowymi płaszczami jednak ja kładę się każdego jesiennego wieczoru z nadzieją, że rano obudzę się w świecie swetrów w kolorze  butelkowych zieleni, musztardowych płaszczy i pomarańczowych czółenek.W ten czas znajdę swe niebo na ziemi albo oszaleje ze szczęścia, lub uznam, że umarłam i jestem w raju.
    W roku 2015 (Desing Museum , Helsinki) odbyła się najbardziej barwna wystawa mody fińskiej jaką widział świat "Anthology of Finnish Fashion. Ta antologia mody polegała na wyborze zjawisk w modzie i przemyśle od lat pięćdziesiątych do chwili obecnej, chodź nie dostąpiłam zaszczytu, aby zobaczyć na własne oczy barwnych projektów dlatego wszelkie obrazy zostały zaczerpnięte ze strony Desing Museum  ale takie kolory  mam na myśli mówiąc barwne oblicze jesiennej czy zimowej mody. Kolorystyka w przemyśle tekstyliów jest tak bogata, a My częściej wybieramy to co przeciętne i nie rzucające się w oczy, życzyłabym sobie i wszystkim wokoło dużo więcej odwagi w doborach związanych z zakupami, aby moda nie była równie zimna co nadchodząca pora roku.

                       
                                   Podobny obraz

                         

sobota, 21 października 2017

Jak zrobić domowy dżem z pigwy?

Zimno na dworze sprawia, że zaczynam spędzać coraz więcej czasu w domu. Moje myśli są ukierunkowane w stronę dobrej herbaty, sezonowej kuchni, ciepłego koca i wszystkiego co kojarzy się z jesiennym czasem. Zaczęłam robić domowe przetwory, aby zimą mieć pod ręką naturalne, przepyszne oraz przypominające o jesienni produkty.

Dżemy, są bardzo proste do zrobienia, nie wiedziałam o tym póki nie spróbowałam zrobić ich samodzielnie. Najtrudniejszym etapem w całym procesie jest wybór owoców, z którego chcecie zrobić swój dżem. Owoce pigwy, moreli czy jabłoni oraz dynie to jedne z najczęstszych produktów wykorzystywanych jesienią.




Dodatkowo owoce pigwy, są bardzo bogate w witaminę C, B oraz wapń, potas, żelazo, miedź, magnez i fosfor. Dzięki czemu chronią organizm przed grypą oraz pomagają w jej leczeniu. Wszelkie przetwory z tego owocu lub używanie jako dodatek do herbaty powinny być wpisane w jesienną dietę.
Wspomniałam o tym, że dżemy domowej roboty to bardzo łatwa sprawa ale robienie go z pigwy to sama przyjemność. Pierwszym etapem jest umycie, obranie owocu oraz usunięcie gniazda nasiennego. Kolejnym krokiem jest pokrojenie owoców w małą kostkę, w ten sposób bardzo szybko owoc ugotuje się. W czasie gotowania należy dodać przyprawy w postaci cynamonu czy goździków aby całość nabrała odpowiedniego aromatu. Na koniec do zagęszczenia oraz konserwacji dżemu użyłam opakowania żel-fix. Wciąż ciepłą masę należy przełożyć do słoików.



Składniki:

- 1kg pigwy,
- 1 szklanka cukru,
- goździki,
- szczypta cynamonu,
- żel-fix .